Wywiad z Piotrem Duszeńko, który po 2-letniej przerwie wraca na baseballowe boisko i opowiada o swoich wrażeniach na gorąco

– Witaj Piotrek, jakie to uczucie znowu być na boisku baseballowym i walczyć o punkty w lidze?

– Dla osób uprawiających sport rywalizacja to coś naturalnego, a sama gra to nagroda za poświęcenie dla dyscypliny. Bardzo się cieszę, że mogłem wczoraj spędzić cały dzień z drużyną i zagrać w dwóch meczach, trening to jedno, ale mecz to zwieńczenie pracy jaką wykonujesz, nie gra samo doświadczenie, najważniejsza jest dyspozycja.

Baseball to pasja od dziecka, założenie klubu to było spełnienie marzeń, teraz czuję po prostu wielką potrzebę trenowania, celebrowania całej baseballowej otoczki. Nie ma dnia bym o tej dyscyplinie nie myślał

– Kiedy ostatni raz grałeś w meczu i co przez ten czas robiłeś?

– Ostatni raz grałem w meczu baseballowym jakieś 2 lata temu, możliwe, że to także były rozgrywki 1 ligi. Miałem przerwę, która dla podejścia do sportu była dla mnie ważna. Odbudowałem się, zmieniłem nawyki żywieniowe i przeżywam coś w stylu drugiej młodości, czerpie ze sportu ile się da i jak tylko często mogę. Gram od dwóch lat regularnie w koszykówkę, sam ćwiczę na koniec dnia w domu, bo można budować siłę bez siłki, sporo w tym roku jeździłem na nartach i łyżwach, zresztą spróbowałem nawet swych sił w hokeju na lodzie w pełnym stroju, fantastyczne uczucie. Grałem także w street hokeja czyli na nogach, jeżdżę na rolkach. Staram się chodzić na treningi baseballowe regularnie, bardzo na nie czekam i mam z każdego absolutną satysfakcję, daje z siebie ile mogę, choć czuje bark i to widzę, że właśnie przez baseball. Potrzebuje dużo czasu by się solidnie rozgrzać

– Dlaczego ciągle baseball?

– Baseball to pasja od dziecka, założenie klubu to było spełnienie marzeń, teraz czuję po prostu wielką potrzebę trenowania, celebrowania całej baseballowej otoczki. Nie ma dnia bym o tej dyscyplinie nie myślał, intensywnie w nowym sezonie śledzę rozgrywki MLB i cieszę się, że moja ulubiona drużyna Boston Red Sox tak dobrze sobie radzi

– Jak wrażenia z boiska od strony gracza? Jak sprawdza się trawa i mączka, co można byłoby poprawić?

– Nowe boisko jest fantastyczne, trudno uwierzyć że po prostu jest. Jak dostaliśmy teren na Zakrzowie mieliśmy mieszane uczucia, że daleko, że piłkarze, że wszystko co robimy nam ktoś zdewastuje, ale konsekwentnie zmienialiśmy oblicze tego miejsca, a teraz jest jak z innego świata i w końcu jest spokój, możliwe, że lokalna społeczność się przekonała do projektu i każdy żyje swoim życiem. Bardzo podoba mi się podejście wielu osób z drużyny do tego miejsca, dbają niesamowicie i po tym widać jak bardzo pragnęli tego miejsca. Po każdym treningu czy meczu sami sprzątamy, grabimy boisko, wydaje się, że wszystko jest już tak jak powinno – profesjonalnie i bezpiecznie

Dla nas każdy punkt czy zwycięstwo to będzie mistrzostwo świata. Wczoraj w boksie poczułem się jakbym przeniósł w czasie, do najlepszych czasów KSB, klimatu jak z wyjazdów do Jasła

– Jak oceniasz Rawę Katowicę i co mogą osiągnąć w tym sezonie w 1 Lidze? Jakie są plany i założenia sportowe dla Baronów w 1 Lidze? Walka o 1 miejsce czy gra dla przyjemności?

– 1 Liga to projekt dla „nowych” ludzi, którzy uczą się baseballu jako dorośli, mają w rozgrywkach zdobyć doświadczenie i po prostu realizować pasje. Rawa Katowice to widzę już dobrze ułożony zespół, od kilku lat konsekwentnie się rozwijają, przypominają mi nas z kiedyś. Myślę, że Rawa może być faworytem, mówię to trochę w ciemno bo nie znam ekipy z Działdowa. Z tego co wiem to Miejska Górka jest nastawiona na szkolenie młodzieży i to jest dopiero drużyna w budowie z myślą o przyszłości. Świetną pracę u nas wykonuje trener i organizator naszej drużyny Marek Kubiszewski, jest totalnie „wkręcony” i to bardzo mi imponuje. Dla nas każdy punkt czy zwycięstwo to będzie mistrzostwo świata. Wczoraj w boksie poczułem się jakbym przeniósł w czasie, do najlepszych czasów KSB, klimatu jak z wyjazdów do Jasła. Barons II to po prostu dobrzy ludzie i cieszę się, że się poznaliśmy. Prowadziłem wczoraj rozgrzewkę, grałem w meczach i mam nadzieje, że pomogę ekipie doświadczeniem

– W trakcie meczu dzielnie walczyłeś o złapanie trudnej piłki na faulballu. Opisz tą sytuację i na ile poważny jest uraz, którego się nabawiłeś?

– Rzeczywiście miałem wczoraj zderzenie z płotem. Grając na pierwszej bazie biegłem do piłki wybitej na faulballu, chciałem złapać ją z góry i nie patrzyłem przed siebie, w pełnym biegu wpadłem na ogrodzenie głową i barkiem. Była krew, są siniaki, dziś się nie uśmiecham, ale zęby są całe 😉 Szybka i skuteczna reakcja opieki medycznej postawiła mnie na nogi, bardzo chciałem dokończyć zmianę. Jak zostanie blizna będzie pamiątka, choć nie mogę zbytnio ruszać lewą ręką to już myślę o jutrzejszym treningu koszykówki i kolejnym baseballu. Życie w strachu jest bez sensu, trzeba czerpać z niego na maksa i choć często mam dziwne przygody i coś sobie muszę zrobić to chcę korzystać ze sportu ile się da tu i teraz

Dziękujemy za rozmowę. A każdego z was, kto chciałby zobaczyć naszych 1-ligowców i Piotrka w akcji, zapraszamy w najbliższe SOBOTY na boisko baseballowe:

– 05.05 – Barons Wrocław  – Demony Miejska Górka

– 19.05 – Barons Wrocław – Yankees Działdowo

Pozostałe mecze gramy na wyjazdach.